Co TY możesz zrobić dla polskiego Inline Alpine?

Inline Alpine jeszcze rok temu miało być tylko formą letniego przygotowania do sezonu narciarskiego. Dzisiaj funkcjonujemy w strukturach Polskiego Związku Sportów Wrotkarskich, międzynarodowych strukturach FIRS-RAD, mamy Reprezentację Polski, sponsora, który zdecydował się w nas zainwestować, startujemy we wszystkich najważniejszych zawodach Pucharu Świata, w kraju funkcjonuje kilka regionalnych lig, pracujemy nad rankingiem zawodników, który ruszy od początku 2016 r. i uczymy się od najlepszych na świecie techniki, która w wielu detalach różni się od narciarskiej. Mało tego: w kalendarzu FIRS-RAD na 2016 rok znalazły się zawody WR (World Ranking Race) w Polsce! Mam wrażenie, że sformułowanie „rozwijamy się” nie oddaje skali, z jaką idziemy do przodu. Na kilku polach odczuwamy jednak lekki niedosyt: na treningach i zawodach marzy nam się lepsza frekwencja (szczególnie w młodszych rocznikach), media mogłyby poświęcać nam więcej uwagi, a rozmowy z miejscowymi władzami nt. udostępniania terenów nadających się do jazdy mogłyby być bardziej owocne. Jednocześnie, jesteśmy o krok od wyrobienia sobie mocnej pozycji w Pucharze Świata, nie tylko pod względem liczby startujących zawodników ale wyników sportowych. Jako reprezentanci młodej, dynamicznie rozwijającej się dyscypliny, potrzebujemy wsparcia z wielu stron. Cytując klasyka: pomożecie?

Apel do trenerów

Staramy się „wyławiać” do Kadry zdolnych, młodych narciarzy, którzy za jakiś czas mogliby stanowić o sile Reprezentacji i walczyć o wysokie miejsca w zawodach międzynarodowych. Bo skoro w inline alpine nie ma jeszcze masowości, trzeba korzystać z masowości narciarstwa zjazdowego. Podstawą rozwoju zawodnika była, jest i będzie mocna, solidna praca w klubie. Nie da się ukryć, że bez waszej roboty oraz bez waszych rekomendacji tych talentów nie znajdziemy. A jeśli macie obawy o przeciwskuteczność inline alpine w kontekście narciarstwa alpejskiego (a takowe się pojawiają)… można by dyskutować godzinami, ale wszelkie mity rozwiewa chociażby osoba Kristapsa Zvejnieksa – od kilku lat najlepszego „alpinera” na świecie, który coraz śmielej radzi sobie na narciarskich slalomach Pucharu Europy oraz Pucharu Świata. Inline alpine to doskonała forma przygotowania motorycznego, „objeżdżenia się”, oswojenia ze startowym stresem i motywacja do całorocznego wysiłku. Co ważne, jest to forma treningu i rywalizacji, która nie wiąże się dużymi kosztami, które tak często przycinają rozwój wielu utalentowanych zawodników.

Trenerze: pakuj młodzież do busa i przyjeżdżaj na zawody – ścigamy się już praktycznie w całej Polsce. Sądzisz, że twój zawodnik ma to „coś”, a daty zawodów kolidują z klubowymi planami? Prześlij nam filmik z treningu! Każdej rekomendacji przyglądamy się z najwyższą powagą!

 Apel do sponsorów

Jak każdy sport, inline alpine na poziomie międzynarodowych zawodów wymaga nakładów finansowych. Większość kosztów – mówię tu jako jeden z zawodników Kadry – ponosimy sami. Barierę finansową stanowią przede wszystkim koszty startów, które odbywają się daleko – we Włoszech, Austrii czy w Hiszpanii. Furtkę dla firm, chcących wesprzeć Reprezentację Polski otworzyło Centrum Chirurgii Specjalistycznej ORTOPEDIKA, finansując komplet strojów reprezentacyjnych dla całej Kadry.

Przyszły sponsorze: nie zwlekaj. Sezon 2016 przebiegnie pod znakiem dużego rozmachu organizacyjnego i dobrych wyników na arenie międzynarodowej. Chyba nie chciałbyś, żeby odbyło się to bez Twojego udziału? Odezwij się koniecznie już teraz – porozmawiamy o szczegółach współpracy.

Apel do mediów

Inline Alpine to dyscyplina ciekawa, widowiskowa, z której adrenalina wręcz tryska, wylewając się po pochyłości asfaltu. Macie do relacjonowana piękną, widowiskową i czytelną konkurencję, która rozwija się w niesłychanym tempie – aby nie wychwalać tylko polskiej aktywności, pozdrówmy z tego miejsca 2 inne państwa: Serbię i Ukrainę, które również zadebiutowały w tym sezonie w Pucharze Świata. Idzie nam coraz lepiej, a – tfu tfu – lada chwila dołączą do nas narciarze, których wyniki jeszcze niedawno relacjonowaliście w mediach.

Czwarta władzo: pióra, dyktafony i kamery w dłoń!

Apel do „ukrywających się” zawodników

Halo! Wiem, że tam jesteście! Od zawsze zakochani w slalomie, nieco wyposzczeni narciarsko, z mniejszym lub większym stażem „tyczkowym” i kilkoma dobrymi wynikami na koncie. Z różnych względów najwyższy poziom zawodowstwa był i jest dla was nieosiągalny. Kilka razy w roku wyżywacie się w Wintercupie i w AMP-ach, ale skrycie marzycie o Orle na piersi i obecności na pierwszej stronie wyników Pucharu Świata. Zakładajcie rolki. Szukamy właśnie Was. Kariera w inline alpine będzie fantastyczną kontynuacją waszych narciarskich przygód. Daje ogromną satysfakcję, bo jest to młoda dyscyplina, w której sportowy „próg wejścia” jest dużo bardziej dostępny niż w FIS-owym World Cupie.

Ściganci – widzimy się na zawodach!

Apel do urzędników

Ech! Z wami to mamy… 😉 Co tu dużo mówić, bardzo liczymy na waszą pomoc. Trasy treningowe to przede wszystkim pochyłe fragmenty asfaltów. Najczęściej jest to więc droga użytku publicznego. Niestety, poza nielicznymi wyjątkami, do tej pory rzadko kiedy mogliśmy liczyć na pomocną dłoń. Nie możemy pozwolić sobie na płacenie kwot cennikowych (po kilka tysięcy złotych za 1 trening!) za zamknięcie ulicy. Z właścicielami PGE Narodowego, Stadionu Wrocław, czy Tauron Areny Kraków współpracuje nam się genialnie, ale musimy różnicować warunki, w jakich jeździmy i sięgać również po stromsze, trudniejsze trasy. Dlatego też wasza przychylność bezpośrednio przekłada się na poziom polskiego inline alpine. Przykłady z Czech, Niemiec i Austrii pokazują, że rozgrywane w centrach miast, miasteczek zawody stanowią ogromną atrakcję dla mieszkańców i turystów – samodzielną lub towarzyszącą innym imprezom. Patrząc na rozwój inline alpine w innych krajach wierzymy, że umożliwienie  organizacji treningów oraz zawodów krajowych i międzynarodowych będzie dla Was strzałem w dziesiątkę.

Apel do… was wszystkich

 

Pasjonaci zdjęć sportowych, dronów, fanatycy, bez Go Pro nie ruszający się z domu… W czasach virali, które w kilka godzin potrafią okrążyć ziemię, to w was siła. Jeździmy? Startujemy? Organizujemy zawody? Ładna pogoda? Wiecie, co z tym robić!

Marcin Kapuściński