Menu

Już w najbliższą niedzielę, 23 czerwca wystartuje kolejna edycja Pucharu Świata w Inline Alpine. Podobnie jak w zeszłym roku, pucharowe ściganie na asfalcie zaczynamy od wizyty u naszych południowych sąsiadów. W ubiegłych latach zazwyczaj był to czeski Turnov lub Jirkov, tym razem jednak impreza przeniosła się do sprawdzonego w zeszłym roku Mezibori, położonego tuż przy granicy czesko-niemieckiej, zaledwie 90 km od Pragi.

Niedzielne ściganie w slalomie w ramach Pucharu Świata poprzedzą zawody w ramach Pucharu Czech, tym razem rozgrywane w konkurencji gigant. To odejście od niepisanej reguły towarzyszącej większości imprez inline alpine, ponieważ zwykle sobota jest dniem poświęconym na zawody lokalne, w slalomie oraz “zapoznanie się z trasą”. Gigant, który jest traktowany w środowisku raczej po macoszemu (nie poświęca mu się tak dużej uwagi w treningu jak slalomowi, choć są wyjątki) ma się szczególnie dobrze w Czechach. To właśnie z kraju Krecika wywodzi się najlepsza zawodniczka – Barca Prochazkova, która dzieli i rządzi w tej dyscyplinie dzięki niesamowitej technice. Zawody w gigancie nabierają większego znaczenia zwłaszcza w kontekście zbliżających się World Roller Games, na których zawodnicy będą mogli sie sprawdzić między bramkami zarówno w gigancie jak i nowej konkurencji jaką jest kombinacja (jeden przejazd slalomu, jeden przejazd giganta).

Do Czech jedzie spora ekipa znad Wisły. Oprócz licznego grona juniorów, którzy prezentują bardzo dobry, międzynarodowy poziom, jedzie siedmioro seniorów. Najbardziej liczymy na przejazdy Michała Styrylskiego, który w ubiegłym roku, na tej samej trasie, po pierwszym przejeździe zajmował świetne 5 miejsce, z niewielką stratą do lidera. Na ostatnich zawodach w Piekarach Śląskich Michał musiał uznać wyższość zdecydowanie starszego kolegi, Bogusława Topolskiego, więc po startującym trenerze TST Warszawa też możemy spodziewać się dobrych przejazdów, na co mocno liczymy. Okazję do zwryfikowania swoich umiejętności będą miały również Iga Bartkowska oraz Karolina Ratajczyk, które już za dwa tygodnie wyruszą do Barcelony reprezentować Polskę na WRG.

Jakich zawodów możemy się spodziewać? Nieustannie w gronie faworytów pozostają Niemcy, ciężko jednak wyznaczać kogokolwiek innego do zwycięstwa, kiedy w najlepszej dwudziestce pań, piętnaście pochodzi zza naszej zachodniej granicy. Podobnie sytuacja wygląda u panów – tutaj jednak oprócz Niemców przewijają się zawodnicy z Łotwy, Hiszpanii oraz Czech. Na listach startowych znaleźć możemy cały kwiat europejskiego inline alpine. U pań możemy być praktycznie pewni wysłuchania niemieckiego hymnu, biorąc pod uwagę obecność całej śmietanki, z Moną Sing na czele, Ann Krystin Wanzke, Mariną Seitz czy Eleą Boersig. Jako jedyna patent na koleżanki zza granicy może mieć wspomniana Barca Prochazkowa. Na pewno mocno sezon będzie chciał rozpocząć Sven Ortel, któremu w zeszłym roku nie poszło na czeskiej ziemi. Dowieść swych umiejętności muszą również zawodnicy aspirujący do strącenia korony z głowy Svena – przede wszystkim Jorg Bertsch, Marco Walz oraz Miks Zvejnieks. W kolejce czeka jeszcze kilku innych zawodników którzy mogą sporo namieszać. Na stosunkowo prostej trasie wszystko może się wydarzyć.

Kto wygra? Dowiemy się już w niedzielę. Na miejscu będzie Antek Zalewski, który będzie dla nas relacjonował te zawody, oraz będzie miał okazje porozmawiać z zawodnikami i trenerami. Śledźcie nas na Inline Alpine Poland.

Listy startowe sobota (gigant)
Listy startowe niedziela Puchar Świata (slalom)