Menu

Jeżeli mielibyśmy napisać w czym Polacy są najlepsi w inline alpine z całą pewnością oprócz Mistrzostw Polski byłoby to zdobywanie “talerzów” Mistrzostwa Słowacji. Nasi południowi sąsiedzi są bardzo gościnni i już wielokrotnie dawali temu przykład. Wystarczy wspomnieć, że w przeciągu ostatnich 4 lat (czyli w sumie tyle ile startujemy) tylko w 2016 oddaliśmy “perwe mesto” . Ta zależność tyczy się przede wszystkim panów, gdzie dwukrotnie mistrzem zostawał Antoni Zalewski (2015 i 2017) a jednym tytułem pochwalić się może Michał Styrylski (2018).
Co jeszcze wyróżnia zawody na Słowacji? Rzadko spotykana możliwość zdobycia nagrody pieniężnej. W tym roku stawki zostały podbite do 90 euro. Nadal nie są to kokosy, ale biorąc pod uwagę tendencję światową, zawody w Spiskiej Nowej Wsi zdecydowanie zyskują na atrakcyjności. W tym roku rywalizacja została podzielona na dwa dni, w ramach nowego pomysłu Słowaków – “Kesely Cup” – na cześć największego słowackiego działacza Wojtka Keselego. Oprócz dwóch rozdań w sobotę i niedzielę, zawodniczka i zawodnik z najlepszym łącznym czasem w obu dniach może liczyć na atrakcyjną nagrodę.
Skutek? Większa frekwencja. W tym roku zobaczymy z pewnością ciekawą rywalizację u panów. Michał Styrylski nie może być pewny obrony tytułu. Swój start zapowiedział Jan Moller, czyli jeden z najbardziej doświadczonych zawodników inline alpine. Pakiet zagrożenia dopełnia Simon Liptak , który jak wiadomo jeździć potrafi, a potrafi również – mimo młodego wieku – zachować zimną głowę i spiąć się na tytuł Mistrza Słowacji. W tym roku zgarnął wraz z ekipą trzecie miejsce w drużynówce na mistrzostwach świata co na pewno będzie motywacyjnym kopem. Nie zapominać można jeszcze o dziadach – mastersach, którzy mimo tego, że mogliby być spokojnie ojcami połowy zawodników, potrafią nadal ładnie zjechać. Bogusław Topolski, który w Piekarach wygrał ze Styrylem, na pewno nie zamierza zwiedzać trasy tylko udowodnić, że wiek to nie wymówka.
A co z paniami? Nasza jedyna seniorka Anna Nowak będzie miała bardzo trudne zadanie w starciu ze słowackimi i czeskimi tuzami. Na listach jest cała ich bowiem cała plejada. Lenka Kesela (która powoli wyrasta na liderkę południa), Gabriela Kudelaskova, Nikola Pospisilova, Barbara Prochazkova, Barbara Liptak, Teresa Ancicova. Widać, że na Słowacji idzie młode, a co z Czechami? Póki co wygląda na to, że podobnie jak w Polsce mają problem z seniorami. Na szczęście problemu nad Wisłą nie ma z juniorkami, które niczym Atomówki, gdziekolwiek się nie pojawią robią zamieszanie. Marta Dyduch, Hanna Rodawska, Karolina Dębicka, Aśka Kostyra, Natasza Gmur to paka, która w swoich rocznikach mocno rozrabia i ani myśli po sobie sprzątać. Na Słowacji spodziewać się możemy wyników, które dadzą dobre miejsca w seniorach, co potwierdziły chociażby Karolina Dębicka i Hanna Rodawska, które w Mezibori kwalifikowałyby się do top20.

Na Słowacji na pewno będzie ciekawie. W seniorach każdy z zawodników ma coś do udowodnienia. Gabriela i Moller, to że jeszcze potrafią, Styryl, to że 4 miejsce to nie żaden przypadek, Simon, to że już potrafi, Lenka, to że chce przejąć palmę pierwszeństwa po Gabrieli. A wszyscy, to że jeżdżą jeszcze lepiej od innych i że to im należy się talerz z jedynką.

Relację z zawodów będziecie mogli śledzić na naszym profilu na fb – Inline Alpine Poland.